<title_newspaper="Gazeta Robotnicza">
<title_article="Podwórkowe spory emigrandy">
<author_1="log">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="6">
<date="1953-06-04">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Było to bardzo dawno, tak dawno, że tylko najstarsi z nas pamiętają. Po podwórkach warszawskich chodziły "zespoły" cyrkowo-artystyczne, składające się nieraz z kilkunastu osób. Program tych zespołów składał się z kilku "kawałków" odegranych na katarynce oraz z popisów cyrkowych wykonywanych na dywaniku. Podczas przedstawienia i po jego zakończeniu "artyści" zbierali do tamburinów groszaki zrzucane im z okien. Każdy z nich miał lewą rękę zaciśniętą w kułak. W kułaku tym trzymali muchę i po wyjściu z podwórka musieli pokazać, że przez cały czas tę muchę trzymali, że innymi słowy, nie brali nic z tamburina, że nie oszukali swoich kompanów. Przypominają się nam te, jakże odlegle rodzajowe scenki, kiedy przeglądamy tzw. prasę emigracyjną. Okazuje się bowiem, że w tym towarzystwie ludzi bez czci, gotowych sprzedać siebie, swojego brata, kraj, jednym słowem wszystko, za co można dostać judaszowe srebrniki, zachowały się te zwyczaje panujące ongiś na podwórkach. Bo istotnie, każdy chce sięgnąć po te groszaki z dolarowej kasy i oszukać drugiego. Kiedy zaś jednemu udaje się dostać troszkę więcej, wówczas wszyscy huzia na niego, że to nie lojalnie, że "nie patriotycznie" że przecież wszystko powinno iść do wspólnej kasy — wspólnej kasy
zdrady narodowej. I z prasy emigracyjnej dowiadujemy się rozmaitych szczegółów, gdy tak sobie nawzajem na głowy kubły pomyj wylewają. Ostatnio "płonie" oburzeniem prasa mikołajczykowska. Z "Narodowca" dowiedzieliśmy się niedawno, że generał Sosnkowski, opatrznościowy mąż niedobitków sanacyjnych, jest wykonawcą planu bankiera nowojorskiego, Varburga. Ten bankier nowojorski, pochodzenia niemieckiego, spokrewniony czy spowinowacony z Adenauerem, przedłożył w Waszyngtonie poprzednio uzgodniony w Bonn plan układu między Adenauerem a bandą wyrzutków polskich, grasujących w Londynie i Waszyngtonie. Adenauer uzna Augusta londyńskiego (przepraszam — Zaleskiego), a Zaleski z Sosnkowskim, Bieleckim i Zarembą wyrzekną się zachodnich ziem polskich, za którą to transakcję Sosnkowski dokonawszy zjednoczenia kilkudziesięciu ludzi,
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
